Bądź na bieżąco - RSS

Kodeks żywnościowy: dobrowolny czy przymusowy?

luty 14th, 2011 Kategoria CODEX ALIMENTARIUS by admin

Błędne informacje o Kodeksie

Krąży pogłoska, że Kodeks był wprowadzony 31 grudnia 2009 r. Nie jest to prawdą. W rzeczywistości, ta data jest jedną z szeregu dat dotyczących różnych etapów wdrożenia europejskiej dyrektywy dotyczącej suplementów żywieniowych i nie odnosi się bezpośrednio do Kodeksu.

Tekst Codex Guideline on Vitamin and Mineral Food Supplements, oparty luźno na dyrektywie Unii Europejskiej - powtarzający część jej treści - został ratyfikowany w lipcu 2005, jednak jego ostateczne uchwalenie prawdopodobnie nie nastąpi przed 2012 r. Dopiero wtedy Kodeks będzie mógł stanowić bazę dla narodowego i regionalnego prawa w wielu częściach świata. Wskazania Kodeksu dotyczące suplementów diety są w znacznym stopniu nieistotne dla Europejczyków, ponieważ odzwierciedlają po prostu prawa europejskie, na którym się opierają. To właśnie te prawa wpłyną na nasz dostęp do produktów, a nie wskazania Kodeksu.

Wiele innych przewodników i standardów, na przykład standardy dotyczące żywności modyfikowanej genetycznie (GM) oraz żywności ekologicznej, jest już opracowanych, chociaż podlegają one najczęściej regularnym poprawkom.

Wydaje się, że niektóre błędne informacje na temat Kodeksu są rozpowszechniane celowo, podczas gdy inne to wersje tych wiadomości powielane przez zaniepokojonych lecz naiwnych odbiorców dezinformacji. Niektóre z najczęściej powtarzanych błędnych informacji to:

  • Wszystkie składniki odżywcze (np. witaminy i minerały) zostaną uznane za toksyczne/trujące i będą zakazane przez Kodeks, zabraniający ich użycia w zapobieganiu i leczeniu chorób.
  • Wszelka żywność (również ekologiczna) będzie napromieniowana w celu usunięcia “toksycznych” składników odżywczych z jedzenia (za wyjątkiem tej, którą konsumeci zdołają pozyskać lokalnie).
  • Dozwolone będą wyłącznie składniki odżywcze z Pozytywnej Listy Kodeksu. Lista ta będzie zawierała tak “pożyteczne” składniki jak fluor (3,8 mg dziennie), pozyskiwany z odpadów przemysłowych.
  • Składniki odżywcze (takie, jak witaminy A, B, C, D, cynk i magnez), które mają pozytywny wpływ na zdrowie, zostaną uznane przez Kodeks za nielegalne w dawkach terapeutycznych, a ich dozwolone ilości zostaną zmniejszone do dawek nie przynoszących efektów leczniczych. Maksymalny limit zostanie ustalony na wysokości 15% obecnego zalecanego dziennego spożycia. Nigdzie na świecie nie będzie można zakupić leczniczych dawek tych składników odżywczych, nawet na receptę.
  • Najprawdopodobniej porady żywieniowe (w tym artykuły w I nternecie i magazynach oraz prywatne udzielanie porad) zostaną zakazane.
  • Wszystkim krowom hodowanym dla mleka, na całej planecie, będzie podawany genetycznie modyfikowany, produkowany przez Monsanto, rekombinowany hormon wzrostu (rBGH).
  • Wszystkim zwierzętom hodowanym jako źródło żywności będą podawane silne antybiotyki oraz hormon wzrostu.
  • Obowiązkowe będzie podawanie hormonów i antybiotyków bydłu, ptakom i rybom hodowanym jako źródło żywności dla człowieka.
  • Dozwolone będzie wprowadzanie na rynek światowy nieoznakowanych, trujących organizmów modyfikowanych genetycznie, roślin i zwierząt.

To doprawdy daleko idące twierdzenia. Mogą one zaniepokoić każdego, kto troszczy się o zdrowie za pomocą naturalnych metod, spożywając żywność ekologiczną i/lub przyjmując naturalne witaminy, minerały i zioła. Problem w tym, że nie wszystkie z tych informacji są prawdziwe. Niektóre z nich daleko odbiegają od rzeczywistości; jednak większość zawiera ziarno prawdy.

Szersze implikacje

W Meksyku przez długi czas kwitł rynek naturalnych i zintegrowanych terapii przeciwrakowych; teraz jednak wymusza się zmianę prawa. Trójstronna umowa o współpracy podpisana przez USA, Kanadę i Meksyk, wpływa na zaostrzenie prawa w tym zakresie w tych trzech krajach.

Prawdopodobnie w miarę rozwijania się Północnoamerykańskiego Układu Wolnego Handlu, polityka dotycząca kwestii takich, jak GMO, dodatki do żywności, zastosowanie pestycydów i podobne sprawy poruszane przez Kodeks, zostanie dopasowana tak, by zbliżyć do siebie systemy europejski i amerykański. Prawie na pewno będziemy świadkami zmiany tradycyjnej, krytycznej postawy Europy wobec organizmów modyfikowanych genetycznie, nie akceptowanych przez większość Europejczyków, na stanowisko sprzyjające GMO - ponieważ do tego dążą Stany Zjednoczone i Kanada.

W ślad za tymi dużymi organizacjami, chcąc nie chcąc, będą zmuszone pójść mniejsze państwa.

Szkody wyrządzone przez globalny handel żywnością

Jak dotąd, ustaliliśmy, że Komisja Kodeksu Żywnościowego stoi za dyktatami odnośnie światowego handlu żywnością., jak również, że Światowa Organizacja Handlu pełni rolę “policjanta” dopilnowującego, by te zasady były przestrzegane. Musimy zadać sobie pytanie, czy są one dobre dla nas, dla innych ludzi, i dla środowiska. Według Koalicji na Rzecz Naturalnego Zdrowia rozwój wydarzeń w ciągu ostatnich 30 lat jest niekorzystny tak dla zdrowia ludzi, jak i dla środowiska naturalnego.

W tym systemie jest niewielu zwycięzców. Główni z nich to międzynarodowe korporacje bezpośrednio zaangażowane w światową produkcję i handel żywnością oraz przemysł farmaceutyczny czerpiący zyski ze wzrostu zapadalności na choroby przewlekłe.

Jedną z głównych cech charakterystycznych współczesnego globalnego handlu żywnością jest uproszczenie i brak różnorodności. Wartość odżywcza produktów i ich jakość znajdują się na dalekiej pozycji na liście priorytetów. Higiena przechowywania produktów żywnościowych jest bardzo ważna ze względu na ryzyko poważnych zachorowań związanych ze spożywaniem przeterminowanej i źle przechowywanej żywności, jednak środki służące do walki z patogenami, jak np. napromieniowanie lub stosowanie dużych ilości konserwantów, pogarszają jej jakość. Coraz szersze stosowanie GMO , popierane przez Kodeks, to poważne zagrożenie dla ludzi i środowiska naturalnego.

Stoimy na stanowisku, że nasilająca się kontrola żywności przez niewielką grupę rządów i jeszcze mniejszą grupę korporacji nie służy potrzebom większości populacji świata. Znacząca i powiększająca się stale liczba badań wskazuje, że zrównoważony rozwój środowiska naturalnego oraz zdrowie żyjących w nim organizmów wymaga efektywnej produkcji żywności na rynku lokalnym, przez lokalną społeczność, przy zastosowaniu systemów opieki zdrowotnej dopasowanych do potrzeb danego regionu. Systemy tego typu powinny być oparte na decentralizacji, a nie zwiększającej się centralizacji; zaangażowania jednostek i małych społeczności, a nie ograniczania możliwości lokalnej ludności.

Kiedy, w ramach projektu International Assessment of Agricultural Knowledge, Science and Technology for Development (IAASDT; Projekt Międzynarodowej Oceny Wiedzy Rolniczej, Nauki i Technologii na rzecz Rozwoju), ONZ zwróciło się do 400 naukowców z 60 krajów w ramach konsultacji na temat zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego i zlikwidowania głodu na świecie, większość z nich opowiedziała się przeciwko biotechnologii jako rozwiązaniu problemu. W utworzonym raporcie podkreślono, że uzależnianie ubogich rolników od nasion GMO produkowanych przez garstkę dużych firm to dokładne przeciwieństwo działań na rzecz zapewnienia tym rolnikom stałego dostępu do żywności. Zaznaczono też, że kluczowym i skutecznym rozwiązaniem jest rolnictwo zgodne z koncepcją zrównoważonego rozwoju, a Kodeks Żywnościowy jest zaprzeczeniem efektywnego rozwiązania.


Dlaczego zmusza się państwa do przyjęcia założeń Kodeksu?

Chociaż Stany Zjednoczone deklarują brak zamiaru dopasowywania własnego prawa do zaleceń Kodeksu, przyznają jednak, że będą musiały dostosować się do nich w zakresie działań związanych z eksportem, aby uniknąć represji ze strony Światowej Organizacji Handlu. Tak, czy owak, powyższe tłumaczenia nie brzmią przekonywująco; nie uwzględniają wszystkich implikacji obosiecznej broni, jaką jest Kodeks, który ma usprawniać międzynarodowy handel, ale jednocześnie ogranicza go, pozornie z uwagi na bezpieczeństwo konsumentów.

Jak już zostało powiedziane, celem Kodeksu Żywnościowego jest wdrożenie systemu zaleceń, w zgodzie z którymi państwa miałyby zmienić prawo, celem rzekomego ułatwienia dla uczciwego handlu żywnością, w tym usunięcia barier w handlu. Jako, że to Światowa Organizacja handlu jest arbitrem w tej sprawie, przyjrzyjmy się Porozumieniu w sprawie stosowania środków sanitarnych i fitosanitarnych (SPS Agreement).

W porozumieniu tym, w Artykule 3, zapisano wymóg dostosowania środków sanitarnych i fitosanitarnych poszczególnych państw do międzynarodowych zaleceń, standardów i rekomendacji. W artykule użyto czasownika shall (zrobią), a nie should (powinni zrobić). Z tekstu Porozumienia jasno wynika, że międzynarodowe standardy, o których mowa, to zapisy Kodeksu Żywnościowego. Jako, że centralnym tematem Porozumienia jest ochrona konsumentów, wysnuwa się wniosek, że państwa sygnatariusze mają dostosować swoje prawo do zapisów Kodeksu. Właściwie, zgodnie z Artykułem 3,prawa poszczególnych państw mogą być jeszcze bardziej restrykcyjne niż Kodeks, chociaż restrykcje tego rodzaju musza być naukowo uzasadnione.

W przypadku ewentualnych sporów pomiędzy restrykcyjnym prawem w handlowym poszczególnych państw, arbitrażem może zająć się Organ Rozstrzygania Sporów Światowej Organizacji Zdrowia. Rzecz jasna, takie rozwiązanie będzie łatwiejsze do przełknięcia dla dużych państw, podczas gdy mniejsze, rozwijające się kraje mogą nie przetrzymać przedłużających się dysput i widma długotrwałych utrudnień w handlu żywnością.

Dobrym przykładem konsekwencji arbitrażu Organu Rozstrzygania Sporów Światowej Organizacji Zdrowia jest trwająca już długi czas sprawa zakazu importu wołowiny zawierającej sztuczny hormon wzrostu ze Stanów Zjednoczonych i Kanady do Europy. Dysputa na ten temat kosztuje Unię Europejską ponad 116 milionów dolarów sankcji płaconych Stanom Zjednoczonym oraz kolejne 11 milionów dolarów wypłacanych Kanadzie, a trwa już ponad 10 lat i wciąż nie widać jej kresu.

Jeśli dysponuje się portfelem chudszym niż portfel Unii Europejskiej, jedyną pozostającą opcją jest dostosowanie się do wymogów.

http://www.anh-europe.org/campaigns/codex

Już wkrótce:

Co Ty możesz zrobić, by wpłynąć na zmianę Kodeksu

RSS 2.0.

Brak możliwości komentowania.