Laureat Oscara promuje ekologiczne rolnictwo
Nie tylko ekolodzy nie zgadzają się na GMO. Również społeczeństwo w 80 proc. jest przeciwko żywności modyfikowanej genetycznie. Najwyższy czas, żeby politycy wysłuchali swoich wyborców - powiedziała Jadwiga Łopata, laureatka Nagrody Goldmana (ekologiczny Nobel) na konferencji “Artyści dla Polski wolnej od GMO”.
W lutym ubiegłego roku przedstawiciele ICPPC (Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi) złożyli wizytę u ministra rolnictwa Marka Sawickiego w związku z doniesieniami o nielegalnych uprawach GMO w Polsce.
- Z zagranicznych źródeł dowiedziałyśmy się, że w Polsce jest 300 ha zasiewów kukurydzy MON810. Minister zapewnił nas wtedy, że nie ma powodów do obaw. Jego zdaniem sytuacja była pod kontrolą. Pod koniec 2008 roku dowiedzieliśmy się, że z 300 ha zrobiło się 3000 tys. ha - podkreśliła biorąca udział w konferencji Edyta Jaroszewska-Nowak, prezeska stowarzyszenia Ekoland.
Jej zdaniem, sytuacja była tak dramatyczna, że należało interweniować natychmiast. - Ponieważ żadne pisma, petycje, ani naciski nie dawały żadnego rezultatu, postanowiłyśmy zrobić coś na tyle drastycznego, żeby obudzić społeczeństwo i zainteresować media, oraz rząd - tłumaczy Jaroszewska-Nowak decyzję o podjęciu głodówki, którą od kilku dni prowadzi razem z Danutą Pilarską, prezeską Związku Rolników Ekologicznych “SerceEKOziemi”.
Dr Zbigniew Hałat, prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów, omówił negatywne skutki spożywania żywności GMO dla zdrowia ludzi. - Są trzy główne zagrożenia: po pierwsze - alergia, po drugie - rak, po trzecie - odporność na antybiotyki - wyliczył dr Hałat. Jego zdaniem, żywność modyfikowana genetycznie jest również odpowiedzialna za światową pandemię otyłości.
W kampanię ICPPC przeciwko GMO włączył się także Jan Kaczmarek, kompozytor muzyki filmowej i teatralnej, laureat Oscara. - Wrażliwość na tematy związane z żywnością modyfikowaną genetycznie w środowiskach artystycznych bardzo rośnie. Myślę, że możemy doprowadzić do przełamania impasu. Naszym niespodziewanym sprzymierzeńcem jest światowy kryzys - zaznaczył Kaczmarek. - Upadek struktur finansowych globalnej gospodarki sprawił, że ci, którzy korzystali z mitu nieomylności zostali skompromitowani - powiedział laureat Oskara w odniesieniu do strategii producentów taniej masowej żywności.
Małe gospodarstwa są jednak wypierane przez rolnictwo przemysłowe. - Spośród wszystkich krajów europejskich, to właśnie Polska ma najszersze możliwości działania na rzecz odwrócenia niszczących środowisko procesów - ocenił Sir Julian Rose, prezes ICPPC. - Małe i średnie gospodarstwa rodzinne to ciągle niedoceniane bogactwo stanowiące fundament, na którym Polacy powinni opierać swoją przyszłość. Od tego zależy narodowe bezpieczeństwo żywnościowe - dodał.
Łukasz Rawa portalspozywczy.pl
http://www.portalspozywczy.pl/zboza-oleiste/wiadomosci/,14383.html
RSS 2.0.



kwiecień 5th, 2009 at 23:44
“Również społeczeństwo w 80 proc. jest przeciwko żywności modyfikowanej genetycznie” - ale przecież w większości społeczeństwo jest przeciwko podatkom (szczególnie tym wysokim), a pomimo to one istnieją i mają się dobrze.
Mam nadzieję, że jako społeczeństwo nie będziemy “zostawiać” kwestii nagłaśniania sytuacji w rękach znanych osób (”skoro jakiś aktor to nagłaśnia”, to pewnie już dotarł do wielu zainteresowanych i moje działania są bezcelowe, po co dublować siły”).
Patrzmy się na słowa, ale bardziej zwracajmy uwagę na efekty i czyny za nimi idące. Każdy człowiek, ma możliwość wpłynięcia na cały proces. Można zacząć choćby od unikania kupowania produktów zawierających szkodliwe substancje, poczynając od aspartamu, a kończąc na produktach, posądzanych o GMO.
Lepiej kupować produkty firm, które produkują ekologiczną żywność - nawet gdyby była trochę droższa. Warto sprawdzać i kontrolować dodatkowo produkty, aby mieć pewność, że to co jemy jest rzeczywiście ekologiczne, a nie udawane (to szczególnie słowo do firm lub osób zajmujących się zawodowo takimi rzeczami).
Co do cen - ostatnio było głośno o tym, że jedzenie w Polsce jest często wyrzucane, sam od czasu do czasu spotykam się z tym faktem, u znajomych - co z tego, że kupimy dużo warzyw i owoców, jak “zapchamy” się czekoladą i ciastkami, a warzywa potem wyrzucimy bo się zepsują, bo nikt ich nie jadł?
Może warto jednak kupić w warzywniaku mniejszą ilość (szczególnie tych sprawdzonych), a odpuścić sobie tanie
zaopatrzanie w marketach, które nie podają nam jasno, skąd sprowadzają swoje produkty?
kwiecień 16th, 2009 at 13:21
Powiedzmy sobie jasno, że chodzi nam o to żeby biedaków głodzić i dzięki temu trzymać ich w posłuszeństwie. Wiadomo syty niewolnik staje się leniwy. Tania, przemysłowo produkowana żywność jest przeznaczona dla ludzi ubogich, bogaci kupią sobie drogą “ekologiczną” żywność. Protestując przeciw masowej produkcji taniej żywności uderzamy w interesy ludzi biednych. Bo tak naprawdę jesteśmy po stronie bogatych elit trzymających władzę.
maj 1st, 2009 at 13:26
Trzeba sobie jasno uświadomić,że transgeniczna żywność w założeniu nie ma likwidować głodu,tylko napychać kieszenie koncernom agrochemicznym oraz farmaceutycznym.Prawdziwymi celami są:zysk i redukcja populacji.