Ziołom zagłada?
Koniec z piciem ziółek, łykaniem witamin i jakichś tam minerałów. Koniec z kręgarzami, zielarzami, homeopatami, bioenergoterapeutami i wszystkim, co się medycyną naturalną nazywa. Marchewce w naszym ogródku i drzewkom owocowym grozi zagłada, bo ich uprawy będą limitowane. Również te duże, rolnicze. W zamian będziemy mieli hormony wzrostu i antybiotyki w paszy dla zwierząt, naświetlaną promieniami i szpikowaną pestycydami żywność. I to nie są żarty - to program na najbliższą przyszłość unijnych urzędników odpowiadających za żywienie oraz komisji kodeksu żywnościowego Światowej Organizacji Zdrowia, zdominowanej, jak piszą media, przez reprezentantów światowych koncernów farmaceutycznych.
Komisja ta ma chronić i poprawiać zdrowie narodów, m.in. poprzez „rozpowszechnianie informacji o właściwym odżywianiu”. Faktycznie, od dłuższego czasu dochodzi też w Polsce do ataków na medycynę nieakademicką; na wszelkie terapie witaminami i ziołami także, które szkodzą, jak zapewniają różne „autorytety” w telewizji i na łamach. Należy przy tym pamiętać, że preparaty, produkowane na bazie ziół przez koncerny farmaceutyczne, są jak najbardziej zalecane.Teraz, zgodnie z unijno - zdrowotnym programem nadachodzi czas na limitowanie wszelkich upraw warzyw, ziół i owoców, a także na pestycydy i napromieniowaną żywność - którą swego czasu wycofano w Ameryce z wojskowej kuchni, gdy okazało się, że karmione nią zwierzęta laboratoryjne zapadały na nowotwory. A jak jest ze zdrowiem unijnych urzędników?
E. BRUSKA
http://www.kurier.szczecin.pl/Art.aspx?a=11989
RSS 2.0.



styczeń 10th, 2009 at 16:04
Panie i panowie,tak szczerze to prędzej mi kaktus na dłoni wyrośnie,niż jakiś urzędas spowoduje,że nie będę pił ziółek.Bardzo lubię pić wywary z ziół,zarówno tych miejscowych jak i egzotycznych.Jeżeli medycyna odwróci się od preparatów na bazie roślin,to będzie początek jej końca.Ja zawsze śmieję się z tego jak oni się starają,jak wydają miliony,jak się trudzą.Tak się starają,a jak im nie wychodzi:)Tak się trudzą,a i tak będzie po mojemu.Oni tego nie wiedzą i dlatego wydają miliony.A jak ktoś będzie mnie nachodził,to po prostu niehumanitarnie kopnę go w tyłek.NIE WOLNO represjonować niepodległego człowieka,bo można sobie zrobić kuku. Pozdrawiam wszystkich wolnych ludzi,hej!
styczeń 14th, 2009 at 21:13
a niby jak będziesz pić swoje ukochane ziółka jak będą na receptę, a Twój lekarz Ci ich nie przepisze twierdząc, że szkodzą?
styczeń 19th, 2009 at 14:16
@małgorzata
ziolek nie trzeba przepisywac, wiec ich lekarz Ci nie przypisze. To nie jest problem/nie był/nie bedzie. Prawdziwy problem to dystrybucja ziolek - poniewaz na wszytko bede potrzebne zezwolenia ew. beda limity produkcyjne itp.
A wiec jakie bedzie rozwiazania? Bardzo proste takie jakie istnialo od niepamietnych czasow - zaopatrywanie sie w w/w u zrodla czyli np. osob ktore je zbieraja i wiedza jak je wykorzystac (wbrew pozorom na wsiach sa tysiace takich osob) lub samemu zalozyc sobie ziolo-ogrodek.
Jestem pewien ze te praktyki (codex’y i inne) to akty desperacji przemyslu, ktory nie daje sobie rady - poczekajmy… sami sie “wykrwawia” - robmy to co czujemy intuicyjnie, co robilismy od wiekow…
styczeń 24th, 2009 at 16:35
…”Oni” wydają miliony, bo chyba jednak wiedzą na co… Moim zdaniem,wszystko może sie zdarzyć w swoim i to niezbyt odległym czasie. Wystarczy, że “Oni” spowoduja pandemię jakiejś nie dokońca śmiertelnej choroby, a państwowe władze wydadzą dekret o obowiązkowym szczepieniu… I może wtedy,, tak przy Okazji!!,, -zostaną nam wszczepione jakieś czipy, przy pomocy których będzie się póżniej wpływać na kontrolę urodzin, demokratyczne decyzje ludu.., decydować o długości życia emeryta…itp.,itd.. …bo przcież KONTROLA, - to i WŁADZA!!! Tak więc, trzeba sie przejmować i ziółkami… i calutką resztą, bo ZMIERZA - w tragiczną dla szeregowej ludzkości - stronę…